Dlaczego piszę? Piszę z potrzeby wyrażania siebie, z pustki, z braku, z przerostu wrażliwości, z uczucia niezrozumienia... ale również z czasami wypełniającej mnie radości, z szczęścia bycia razem i bycia sobą, z potrzeby motywacji w dążeniu do doskonałości...
RSS
niedziela, 14 marca 2010
dwa kroki w przód, jeden do tyłu...

Kończy się kolejny tydzień mojej Nowej Egyzstencji, Nowej Ery. Czy nadszedł czas na podsumowanie? Nie wiem. Był to bardzo wymagający tydzień, obfity we wrażenia.

Powiem Wam, tak szczerze, miałam nadzieję, że po ponad dwóch miesiącach mam już poukładane wszystko w mojej głowie. Zawiodłam się sama na sobie. Wczoraj był koncert premierowy kapeli A.. Obiecałam, że się stawię. Zresztą miałam na to olbrzymią ochotę. Lubię tę ich niepokorną muzykę i lubię koncerty. Ale... czemu zawsze musi być jakies "ale"?... nie wzięłam pod uwagę tego, że koncerty bywają bardzo silnymi przekazami emocjonalnymi. Nie pamiętałam, jakie wrażenie robił na mnie A. zawsze na scenie. "Zwierzę sceniczne". Obraz ostateczny był taki, że stałam pod ścianą i nie umiałam opanować łez i szlochu rwącego się. Przypomniało mi się, jak grywał mi w domu, jak śpiewał w łóżku. Od tego, od muzyki, się to wszystko zaczęło. Czemu jednak musiało się skończyć?...

... ale potem tańczyłam do białego rana


pomiędzy tym co kochasz
a czego nienawidzisz
cienka czerwona linia krwi
a drzwiami wprost do boga
nie przestają wchodzić inni
ciebie nie ma na jednym z miejsc

A J. pojechał do stolicy i wróci dopiero w środę. Do środy muszę sama dawać radę. Choć J. tak mało jeszcze wie.

Bądźcie ze mną - błagam!

 

20:30, agatar1987
Link Komentarze (3) »
czwartek, 11 marca 2010
ciepły powiew życia

Staję dziś przed Wami jak przed sądem Życzliwych. Postanowiłam wrócić na niwę wirtuum - czy mnie przyjmiecie jak ojciec syna marnotrawnego? Czy zechcecie być znów częścią mojego życia? Czy z pełną odpowiedzialnością przyjmiecie te osamotnione kawałki mojej duszy? Czy mogę znów zwrócić się do Waszych serc?

Staję tu dziś i błagam - otwórzcie bramy!

Tak, jak ktoś napisał, zaczęłam robić wiosenne porządki w styczniu. I teraz spod gruzów, brudu, syfu, kurzu i padliny zaczynają przebijać się nieśmiałe pierwiosnki. Muszę - nie, chcę - nie pozwolić im zmarznąć, nie pozwolić im się udusić oddechem przeszłych zdarzeń. Chcę zadbać o nie, o te moje małe w przód kroki, nie cofać się, tylko z uśmiechem dążyć do szczęścia, do lepszego życia. Bo przecież czeka mnie dobre życie, wspaniałe życie, prawda?

Przed chwilą wyszedł ode mnie mężczyzna. Dopiero, co wszedł do mojego życia. Nic nie mogę Wam jeszcze powiedzieć. Jak na razie uśmiecham się i czuję się z dnia na dzień coraz zdrowsza. Umiem już tańczyć znów i czerpać radość z małych okruchów parmezanu, z kropli Cabernet Sauvignon.

Idę do przodu. Co dzień wytyczam kolejne stacje na mojej nowej drodze. Wymuszonej, ale coraz częściej postrzeganej jako koniecznej dla mojej harmonii. Chcę nauczyć się znów poczucia autonomii i bezpieczeństwa, żeby nie zranić już nikogo i siebie ich brakiem.

Staję tu dziś przed Wami, Przyjaciele i błagam - weryfikujcie mnie i rozliczajcie ze słów mych!

samotność? już... przecież jest pięć krzeseł

17:51, agatar1987
Link Komentarze (3) »
niedziela, 03 stycznia 2010

dajcie mi Nadzieję...

19:10, agatar1987
Link Komentarze (6) »
środa, 30 grudnia 2009
...

nie daliśmy rady...

22:33, agatar1987
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 grudnia 2009
... :)

dobrz, dobrze, już npiszę :) przepraszam Was moi Drodzy, ale ja mam ostatnio urwanie głowy: święta, prezenty, praca, duuużo pracy, uczelnia, sesja i dom i chora jestem od dwóch tygodni i nie umiem się doleczyć... nic pozytywnego nie mam do powiedzenia, więc nie pisałam...

a co u Was? jak przygotowania do Świąt? gdzie je spędzacie? :)

:*

16:57, agatar1987
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 listopada 2009
Przyszłość

Wiem, że dość długo się znów nie odzywałam. Tydzień. W ten tydzień się jak zwykle u mnie dużo działo. Powiem Wam, tak szczerze, że tęsknię do spokoju, do równowagi, do status quo... Ale to nie temat tego wpisu. Choć w sumie, czemu miałabym na ten temat nie pisać? Każdy temat pochodzący ode mnie, jest ważny i jest mój. Choć poczucie autorstwa nie zawsze jest konstruktywne dla przyszłości. Wydaje mi się, że opisywanie wszytskich tych zdarzeń, które miały miejsce po drodze nie jest tak ważne, jak to, co stanowi teraźniejszość. POSTANOWIŁAM walczyć - choć nie lubię tego słowa, bo kojarzy się z ofiarami, stratami, krwią i bólem - o NASZ związek; bo to nie jest mój, ani A. związek, tylko NASZ ZWIĄZEK. Tak na to chcę patrzeć. Chcę postrzegać to jako kompromis, konsensus, wspólne rozwiązanie, pasujące nam - i jemu i mnie - najbardziej z wszystkich dostępnych możliwości. Wiem, że przed nami jeszcze długa droga, do wypracowania WSPÓLNEGO, ale podejmuję to wyzwanie i wiem, że A. też je podejmuje. Dlatego właśnie taką podjęłam decyzję, takie podjęłam wyzwanie i taką złożyłam sobie obietnicę. Mam nadzieję, że efekt naszych starań będzie taki, jaki sobie tego życzymy, bo w końcu tylko i wyłącznie od NAS zależy to, co będzie przed nami.

Przy okazji polecam Wam artykuł http://www.simonton.pl/node/46 . Może komuś też wskaże nowy kierunek.

 

13:08, agatar1987
Link Komentarze (5) »
wtorek, 10 listopada 2009
...

i co? i jak ja się już wypłaczę, kiedy przeleję emocje na "papier", to on dzwoni i prosi, żebym się nie smuciła, żebym nie płakała... i jak ja go mam nie kochać... choć czasem chciałabym umieć go nie lubić...

19:59, agatar1987
Link Dodaj komentarz »
sinusoida

 

dziś u psycholog tak się cieszyłam, że mam za sobą naprawdę dobry tydzień, że byłam całkiem spokojna w realckji z A., że chyba zaczynam sobie powoli z tym wszytskim radzić... nawet w weekend na parapetówie u przyjaciół byłam normalna, żadnych awantur, pretensji, ani nic...

i dziś oczywiście musiało się wszystko zepsuć... czemu ja się mam starać? walczyć ze swoimi impulsami i emocjami? po co mam myśleć, żeby mu nie zrobić krzywdy? po co? niech mi ktoś powie po co? kiedy on nie robi nic... nie zmienia w sobie nic...i cały czas mnie jeszcze dobija i wypomina... cały czas... jak ja sobie mam poradzić z moimi zmorami, kiedy on mnie w tym nie wspiera? kiedy dla niego liczy się tylko jego "indywidualność" i wolność osobista, niezależność... JA, JA, JA, JA, JA, JA.... tylko tyle potrafi z siebie wykrzesać...

bo ja chcąc iść z nim na imprezę, robię zamach na jego wolność i prywatność...

to niech mnie zostawi....  jeśli nie jest gotowy na związek....

tylko, żę ja go tak bardzo potrzebuję... i chciałabym, żeby on mnie też potrzebował....

źle mi...

19:37, agatar1987
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 02 listopada 2009
różnie...

jestem dziś bardzo rozdarta... jutro mam kolejną wizytę u psycholog...a u mnie się zbyt dużo znów wydarzyło...

u nas trochę spokojniej... ocieplamy przyjaźnie nadszarpnięte wakacjami i naprawdę bardzo mnie to cieszy... to ważne dla A. i dla mnie i chyba dla wszytskich zainteresowanych... wychodzimy z impasu...

w mojej głowie różnie... są dni, kiedy jest wszystko jak najbardziej w porządku...a wystarczy jedna chwila i znów moja głowa zaczyna żyć własnym życiem... mam tego coraz bardziej dość, dlatego wiążę wielkie nadzieje z jutrzejszym dniem...

jest jeszcze jedno ogromne zmartwienie... przykrywające wszystkie inne... ale jeszcze nie chcę o tym mówić... zbyt świeża sprawa...

16:38, agatar1987
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 października 2009
...

Czy moja dusza aż tak choruje? Czytam w skupieniu materiały na zajęcia, słucham muzyki i nagle orientuję się, że płaczę... łzy ciekną mi po policzkach, rozmazując resztki porannego makijażu... co się za mną dzieje? gdzie się zgubiłam? czemu życie jest takie skomplikowane? czemu dźwięki muzyki, tak przecież ukochanej, tak bolą? czemu powodują taki neurotyczny ucisk?

Przecież ja taka nie jestem...

20:23, agatar1987
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31